O mnie

ms. forestIzabela Gołaszewska

Mam na imię Iza i tworzę tego bloga. Piszę tu z doskoku, w przypływach dobrego humoru lub jego braku. Piszę o różnych rzeczach – przestałam obierać kursy i ograniczać się do jednej tematyki. Znajdziesz tu mieszankę weganizmu, przepisów na roślinne jedzenie, moich przemyśleń na tematy wszelakie, które akurat wejdą mi głębiej do głowy i rozmaitych wyrywków z codzienności, które mam ochotę poruszyć.

Nie akceptuję powszechnych schematów, aktualnych trendów i ogólnej poprawności. Kwestionuję, zaprzeczam, nierzadko błądzę, a w tym wszystkim staram się zachować otwarty umysł. Żyję i tworzę w zgodzie z własnym sumieniem i przekonaniami. Możesz stąd czerpać inspiracje, motywację, ale też podać coś w wątpliwość lub wszystkiemu zaprzeczyć.

Na początku skupiałam się na weganizmie i pobocznych tematach z nim związanych. Od tego czasu zmieniło się wiele – rozwijam się, a blog razem ze mną. Choć nadal znajdziesz tu sporo treści dotyczących tego stylu życia i czasem podrzucę pomysł na smaczne, roślinne jedzenie, to coraz więcej tu innych wątków.

Cenię sobie prostotę, żyję jak umiem, zachowuję zdrowy dystans i piszę o swoich doświadczeniach, uczuciach i przemyśleniach.

Uczę się cierpliwości i łagodności dla siebie, znajduję czas na refleksję, z czego często kiełkują teksty, które oddaję Tobie.

 


msforest

Z wykształcenia jestem inżynierem. Na szczęście moje życie w pewnym momencie odbiło w zupełnie innym kierunku. I pomyśleć, że wszystko zaczęło się od bloga!

Pracuję na Facebooku, czasem coś kleję w Photoshopie i okazyjnie biegam z aparatem w trakcie organizowanych przez nas festiwali.

Mieszkam, działam i tworzę w Gdańsku. Mimo niezaprzeczalnego uroku tego miasta, marzę o wyprowadzce na wieś lub hen do lasu, o domu wypełnionym merdającymi ogonami, zarośniętym przez niezliczoną ilość kwiatów, gdzieś na końcu świata. Kiedyś ucieknę w Bieszczady i nie wrócę!

Gdy zdarza się, że tempo mojego życia nadmiernie przyspiesza, łapię oddech z aparatem w ręku, na polach, łąkach lub w zwykłym parku, w towarzystwie psów. Potem wracam do domu, biorę książkę do ręki i wyłączam wszystko. Wolę ciszę od muzyki. Całego obrazu dopełniają jeszcze dwa koty i dwa króliki, kręcące się gdzieś w pobliżu. To podstawa mojego szczęścia – przytulny dom pełen zwierząt, który buduję z najbliższym mi człowiekiem.