Tak myślę

niepoprawna weganka, czyli Ms. forest

niepoprawna weganka, czyli Ms. forest

Od kilku dni blog i powiązane z nim kanały social media przechodzą zmianę i to niemałą. Czas na krótkie podsumowanie tej decyzji, które – mam nadzieję – nieco rozjaśni fakt, że z niepoprawnej weganki przemianowałam się na Ms. forest.

O tej zmianie myślałam już od kilku miesięcy, a jedyną przeszkodą był brak pomysłu na nową nazwę. To oczywiste, że chcę się z nią utożsamiać i czuć ‚to coś’, ale jednocześnie myślałam o tym, że powinna być w miarę neutralna i otwarta. Czas na kilka słów o tym, czemu niepoprawna weganka zaczęła mi przeszkadzać.

Weganizm odstrasza

Choć dieta roślinna zyskuje na popularności, a ludzie zaczynają zwracać uwagę na swój wpływ na zwierzęta i środowisko, to dla wielu pojęcie weganizmu jest czymś abstrakcyjnym, dla niektórych wręcz śmiesznym. Często wynika to z niewiedzy lub z nieuzasadnionej niechęci, jednak jest faktem, z którym ciężko się kłócić. Rzucanie weganizmem już w samej nazwie sprawia, że wiele osób nawet nie wchodzi na bloga, więc nie istnieje możliwość pokazania im tego stylu życia i przełamania stereotypów.

Nie chcę się szufladkować

Gdy zakładałam bloga, byłam na etapie odkrywania oczywistości, głębokiej fascynacji i przeświadczenia, że to najlepsza decyzja w moim życiu – czułam się tak, jakby ktoś gwałtownie otworzył mi oczy i podał narkotyk – czysta euforia, która tkwiła we mnie nawet po roku od przejścia na weganizm. Teraz stało się to dla mnie na tyle naturalne, że na co dzień nie zwracam uwagi na ten aspekt swojego życia i jednocześnie nie uważam, żeby mnie definiował. Na blogu będą pojawiać się przepisy na roślinne jedzenie (bardzo się cieszę, kiedy Wam smakuje!), ale coraz częściej poruszam tematykę samopoczucia i bycia „po prostu” człowiekiem. Nie chcę być kojarzona tylko z weganizmem, tak jak nie jestem tylko weganką. Chcę mówić więcej i choć różnie mi to wychodzi – zwłaszcza pod kątem regularności – to chciałabym, żeby były to…

Treści dla każdego

Wiem, że nie każdy potrzebuje tego typu przemyśleń i wynurzeń, ale mimo wszystko piszę tu nie tylko dla wegan. Wracamy do punktu pierwszego: weganizm w nazwie odstrasza nawet od treści z nim niezwiązanych. Jeśli ktoś może na tym blogu znaleźć coś wartościowego dla siebie, to nie chcę tworzyć sztucznych barier. A jeśli przy okazji zajrzy do którejś zakładki i przygotuje wegański obiad, to nadal działa tylko na plus.

Ms. forest

Zawsze coś we mnie rośnie i w tym samym czasie coś innego umiera. Jestem naturalną konstrukcją, z połamanymi wichurą gałęziami i świeżymi pąkami. Jestem zielenią, gdy świeci słońce i plamistą szarością, gdy pogoda zaczyna mną szarpać. Przeżywam, czuję i jestem, z całą mnogością procesów we mnie zachodzących.

Dzień dobry, od-nowa.

%d bloggers like this: